O terapii w asyście koni. Psychologia człowieka w kontakcie z koniem.

Rozmowa z Bereniką Orłowską – terapeutką pracującą metodą psychologii procesu we własnym ośrodku i z własnym stadem

Michalina: Dzień dobry. Chciałabym zacząć od krótkiej prezentacji siebie i mojego projektu. Nazywam się Michalina Stopczyńska, studiuję psychologię w Strasburgu na pierwszym roku, zaczęłam interesować się zooterapią w ramach projektu poszukiwania zawodów związanych z psychologią. Projekt ten ma na celu wsparcie kreatywnego procesu odnajdywania swojego powołania. Cieszę się, że zgodziła się Pani wziąć udział w moich poszukiwaniach. Bardzo chętnie usłyszę o Pani drodze zawodowej.

Berenika: W tej chwili jestem w końcówce bardzo długotrwałych studiów, studiuję psychologię procesu od 12 lat i jestem w trakcie egzaminów certyfikacyjnych. Moje bazowe wykształcenie to wykształcenie przyrodnicze. Studiowałam geologię na Uniwersytecie Warszawskim, a potem robiłam studia podyplomowe z hodowli koni i jeździectwa na Akademii Rolniczej we Wrocławiu. Z końmi pracowałam całe życie, natomiast ewoluowało powoli. Przez wiele lat uczyłam jeździć konno i prowadziłam szkołę jazdy konnej, potem organizowałam różne warsztaty z dobrostanu koni, między innymi też z masażu koni. Angażowałam się między innymi w działalność Stowarzyszenia Pro Hipico Bono. Doświadczenia te doprowadziły mnie do refleksji, że tak naprawdę najlepiej byłoby gdybym zajęła się dobrostanem psychicznym ludzi, żeby konie miały lepiej z ludźmi. I tak zostałam psychoterapeutką.

Michalina: Czy zatem powołanie do pracy z człowiekiem narodziło się podczas pracy z końmi?

Berenika: Jako instruktor jazdy konnej miałam dużo kontaktu ze środowiskiem jeździeckim i to, jak były traktowane konie, budziło mój sprzeciw. Organizowałam warsztaty dotyczące tego, jak konie powinny być traktowane, jak powinny być im zapewniane naturalne warunki. Zajmowałam się też jeźdźcami, w sensie tym, co potrzebuje sobą reprezentować człowiek, żeby mógł się z koniem dogadać. W którymś momencie dostawałam różne znaki, żeby ten kierunek jeździecki zostawić. Miałam wypadek, spadłam z konia, co mocno odbiło się na moim zdrowiu. To był punkt zwrotny. Potem, kiedy prowadziłam zajęcia, dostawałam anginy takiej, że nic nie mogłam mówić przez 3 dni. W tym czasie trafiłam na artykuł o psychologii procesu, który mnie zainteresował. Nasza psychika w jakiś sposób manifestuje się poprzez ciało, wyrażając czasem to, co dla rozumu może budzić lęk czy dyskomfort prowokowany przez potrzebę zmiany.

Michalina: Wydaje mi się, że to co Pani powiedziała może być dobrym punktem wyjścia do podjęcia tematu pracy z psychiką. Na czym polega udział zwierzęcia w procesie terapeutycznym i jaką różnicę wprowadza obecność zwierzęcia podczas samej terapii?

Berenika: Powody można podzielić na dwie grupy. Jedne to są, powiedzmy, racjonalne i naukowe: wyjaśnienia behawioralne, wpływ pola elektromagnetycznego serca konia na człowieka, czy kwestia projekcji elementów psychiki na zwierzę. Natomiast mnie bardziej ciekawi rodzaj wyjaśnienia, że jest tam też pewien rodzaj tajemnicy. Widzę, że konie pracują – zachowują się inaczej, kiedy ktoś potrzebuje pomocy w odkrywaniu swojego wewnętrznego świata. Jeżeli ktoś chce pomocy od koni, to one zawsze jej udzielają w taki sposób, jak dla danej osoby jest to wskazane. Czasami koń przychodzi i staje przed kimś, czasami wpycha się na kogoś, pokazując jakiś rodzaj zachowania, z którym możemy potem eksperymentować. Wiele z tej pracy odbywa się na poziomie esencji, który jest pozawerbalny, tym samym terapia w asyście koni wiąże się z doświadczeniem i przeżywaniem sytuacji w danym momencie. Koń wykonuje swoją pracę niezależnie od terapeuty. Rolą terapeuty jest umieć to zintegrować i ułatwić człowiekowi skorzystania z tego, co koń ma do zaoferowania. To połączenie dwóch oddziaływań: ze strony terapeuty i ze strony konia terapeuty.

Michalina: Można powiedzieć, że konie mają ten szczególny potencjał czy specjalizację, która będzie pomocna w pracy z konkretnymi sytuacjami psychicznymi, tak jak niektórzy terapeuci specjalizują się w terapii uzależnień, inni w terapii rodzinnej, a jeszcze inni w pracy z dziećmi?

Berenika: Pracuję zawsze z całym stadem, więc one są różne. Mam konia, który ma mocną energię związaną z siłą, a mam również konia bardzo wrażliwego i delikatnego. Natomiast ja w to nie ingeruję i nie próbuję zgadywać, który koń przyjdzie. Absolutnie podążamy za tym, co się wydarza i uznajemy to za znaczące. Koń oddziałuje też jako figura archetypowa – symbol mocy, wolności czy ciała. Jest to obiekt przeniesień ze strony pacjenta, który niesie za sobą skojarzenia z popędami, siłą, pięknem.

Michalina: Jak patrzy Pani na pozycję zooterapii wśród innych nurtów psychoterapii? Czy jest to dziedzina awangardowa?

Berenika: Myślę, że tak. To kierunek, który się będzie rozwijał, tak jak ekoterapia. Na ten moment jest to bardzo niszowe. Psychoterapia z końmi często mylona jest z klasyczną hipoterapią, w której dużą rolę odgrywa fizykoterapia czy terapeutyczna jazda konna. Tymczasem psychoterapia z końmi ma zastosowanie zarówno w rozwoju osobistym, jak i w przypadku cięższych zaburzeń. Jeśli problemem dla kogoś jest relacja z człowiekiem, to siedzenie w gabinecie może być nie do zniesienia, a przebywanie z końmi uwalnia możliwość pracy z taką osobą. Blokada w postaci konieczności werbalizowania swoich uczuć zmienia się w bycie w kontakcie z koniem, w konkretnym momencie i z konkretnymi przeżyciami.

Michalina: Czy istnieją zasady chroniące granice komfortu zarówno dla ludzi, jak i zwierząt?

Berenika: W taki sposób, jak ja pracuję, nie ma jak przekroczyć granicy komfortu konia, ponieważ konie są na wolności i zawsze mogą w każdej chwili odejść. Jeśli są z człowiekiem, to ze swojej własnej woli. Jeśli chodzi o człowieka, facylitator musi uważać na intensywność pracy. Człowiek musi mieć na siebie oko i terapeuta potrzebuje mieć oko na niego.

Michalina: Jaka jest przyszłość zooterapii? W czasach postępującej indywidualizacji społeczeństwa kontakt z natura jest odpowiedzią na osamotnienie?

Berenika: W sytuacji, gdzie ludzie utrzymują więzi rodzinne czy przyjacielskie przez internet, gdzie rola sfery internetowej wypiera realną bliskość, zooterapia, która jest ucieleśniona i nieelektroniczna, będzie się rozwijać. Ludzie czują, że kontakt z koniem robi dobrze na ich zdrowie psychiczne.

Michalina: Moje ostatnie pytanie brzmi : dlaczego lubi Pani swoją pracę?

Berenika: Myślę, że jest dużo czynników, które się na to składają. Naturalnie mam potrzebę kontaktu z końmi, od dziecka potrzebowałam koni w swoim otoczeniu. Zawsze wiedziałam, że chcę mieszkać w miejscu, w którym mogę mieć konie. Myślę, że jest to połączenie mojej pasji do koni i tego, że mogę zrobić coś, co czuję, że ma sens i niesie dobro.

Michalina: Bardzo dziękuję za czas, który mi Pani poświęciła. To dla mnie bardzo cenne doświadczenie.

o terapii w asyście koni

De la médiation équine. Psychologie de l’homme dans l’interaction avec le cheval.

Entretien avec Mme Berenika Orłowska – thérapeute pratiquant la psychologie orientée processus dans son propre centre et avec son propre troupeau.

Michalina : Bonjour. Je voudrais commencer par une brève présentation de moi-même et de mon projet. Je m’appelle Michalina Stopczyńska, je suis étudiante en première année de psychologie à Strasbourg. J’ai commencé à m’intéresser à la zoothérapie dans le cadre d’un projet de recherche sur les métiers liés à la psychologie. Ce projet vise à soutenir le processus créatif de la découverte de sa propre vocation. Je suis ravie que vous ayez accepté de participer à mes recherches. Je serais très heureuse d’en savoir plus sur votre parcours professionnel.

Berenika : En ce moment, je suis à la fin d’un très long parcours d’études ; j’étudie la psychologie orientée processu depuis 12 ans et je suis en train de passer mes examens de certification. Ma formation de base est scientifique, dans le domaine des sciences naturelles. J’ai étudié la géologie à l’Université de Varsovie, puis j’ai suivi des études de troisième cycle en élevage équin et en équitation à l’Académie d’Agriculture de Wrocław. J’ai travaillé avec les chevaux toute ma vie, mais cette activité a évolué lentement. Pendant de nombreuses années, j’ai été enseignante d’équitation et j’ai dirigé une école de dressage. Ensuite, j’ai organisé divers ateliers sur le bien-être équin, notamment sur le massage équin. Je me suis également impliquée dans les activités de l’association Pro Hipico Bono. Ces expériences m’ont amenée à réfléchir au fait qu’en réalité, il serait préférable que je m’occupe du bien-être psychologique des humains, afin que les chevaux se sentent mieux avec eux. C’est ainsi que je suis devenue psychothérapeute.

Michalina : La vocation pour le travail avec l’humain est-elle donc née lors du travail avec les chevaux ?

Berenika : En tant qu’instructrice d’équitation, j’avais beaucoup de contacts avec le milieu équestre et la manière dont les chevaux étaient traités suscitait mon opposition. J’organisais des ateliers sur la façon dont les chevaux devraient être traités et sur la manière de leur garantir des conditions naturelles. Je m’occupais aussi des cavaliers, au sens de ce que l’être humain doit représenter en lui-même pour pouvoir s’entendre avec le cheval. À un moment donné, j’ai reçu divers signes m’indiquant qu’il fallait quitter cette voie équestre. J’ai eu un accident, une chute de cheval, qui a eu un impact important sur ma santé. Ce fut un tournant. Ensuite, lorsque je donnais des cours, je contractais des angines telles que je ne pouvais plus parler pendant des jours. C’est à cette époque que je suis tombée sur un article concernant la psychologie orientée processus qui m’a intéressée. Notre psyché se manifeste d’une certaine manière à travers le corps, exprimant parfois ce qui, pour la raison, peut susciter de la peur ou un inconfort provoqué par le besoin de changement.

Michalina : Il me semble que ce que vous venez de dire peut être un bon point de départ pour aborder le sujet du travail avec la psyché. En quoi consiste la participation de l’animal au processus thérapeutique et quelle différence apporte sa présence lors de la thérapie elle-même ?

Berenika : Les raisons peuvent être divisées en deux groupes. Les premières sont, disons, rationnelles et scientifiques : les explications comportementales, l’influence du champ électromagnétique du cœur du cheval sur l’homme, ou la question de la projection d’éléments de la psyché sur l’animal. En revanche, je suis davantage intéressée par une sorte d’explication selon laquelle il y a là aussi une part de mystère. Je vois que les chevaux travaillent – ils se comportent différemment lorsque quelqu’un a besoin d’aide pour explorer son monde intérieur. Si quelqu’un sollicite l’aide des chevaux, ils la lui apportent toujours de la manière la plus appropriée pour cette personne. Parfois, le cheval vient se placer devant quelqu’un, parfois il s’impose physiquement, manifestant un type de comportement avec lequel nous pouvons ensuite expérimenter. Une grande partie de ce travail se déroule au niveau de l’essence, qui est non verbal ; ainsi, la thérapie assistée par le cheval est liée à l’expérience et au vécu de la situation à l’instant présent. Le cheval accomplit son travail indépendamment du thérapeute. Le rôle de ce dernier est de savoir intégrer cela et de faciliter pour l’individu l’accès à ce que le cheval a à offrir. C’est la combinaison de deux influences : celle du thérapeute et celle du cheval-thérapeute.

Michalina : Pourrait-on dire que les chevaux ont ce potentiel particulier ou cette spécialisation qui est utile dans le travail avec des situations psychologiques spécifiques, tout comme certains thérapeutes se spécialisent dans l’addictologie, d’autres dans la thérapie familiale, et d’autres encore dans le travail avec les enfants ?

Berenika : Je travaille toujours avec l’ensemble du troupeau, ils sont donc tous différents. J’ai un cheval qui a une énergie puissante liée à la force, et j’ai aussi un cheval très sensible et délicat. Cependant, je n’interviens pas et je n’essaie pas de deviner quel cheval viendra. Nous suivons absolument ce qui se passe et nous le considérons comme significatif. Le cheval agit également comme une figure archétypale – un symbole de puissance, de liberté ou du corps. C’est un objet de transfert pour le patient, porteur d’associations avec les pulsions, la force et la beauté. C’est tellement individuel et imprévisible qu’il vaut mieux ne pas essayer d’ajuster la situation selon ses propres attentes, tout le potentiel de cette action se trouve dans un moment donné.

Michalina : Comment percevez-vous la position de la zoothérapie parmi les autres courants de la psychothérapie ? Est-ce un domaine d’avant-garde ?

Berenika : Je pense que oui. C’est une direction qui va se développer, tout comme l’écothérapie. Pour l’instant, c’est très confidentiel. La thérapie avec les chevaux – encore méconnue – est souvent confondue avec l’hippothérapie classique, qui implique notamment la physiothérapie ou de l’équitation thérapeutique. Pourtant, la psychothérapie assistée par les chevaux s’applique aussi bien au développement personnel qu’aux troubles plus profonds. Si la relation avec l’humain est problématique pour quelqu’un, rester dans un cabinet peut être insupportable, alors que la présence des chevaux libère la possibilité de travailler avec cette personne. Le blocage lié à la nécessité de verbaliser ses sentiments se transforme en une mise en contact avec le cheval, dans un moment précis et avec des émotions concrètes.

Michalina : Existe-t-il des règles protégeant les limites de confort tant pour les humains que pour les animaux ?

Berenika : Dans ma manière de travailler, il est impossible de dépasser la limite de confort du cheval, car les chevaux sont en liberté et peuvent partir à tout moment. S’ils restent avec l’humain, c’est de leur plein gré. En ce qui concerne l’humain, le facilitateur doit être vigilant quant à l’intensité du travail. L’individu doit être attentif à lui-même et le thérapeute doit également veiller sur lui.

Michalina : Quel est l’avenir de la zoothérapie ? À une époque d’individualisation croissante de la société, le contact avec la nature est-il une réponse à la solitude ?

Berenika : Dans une situation où les gens maintiennent leurs liens familiaux ou amicaux via Internet, où le rôle de la sphère numérique substitue la proximité réelle, la zoothérapie, qui est incarnée et non électronique, va se développer. Les gens sentent que le contact avec le cheval fait du bien à leur santé mentale.

Michalina : Ma dernière question est : pourquoi aimez-vous votre travail ?

Berenika : Je pense qu’il y a de nombreux facteurs qui y contribuent. Naturellement, j’ai besoin du contact avec les chevaux ; depuis l’enfance, j’ai eu besoin de leur présence dans mon environnement. J’ai toujours su que je voulais vivre dans un endroit où je pourrais avoir des chevaux. Je pense que c’est l’alliance de ma passion pour les chevaux et du fait que je peux faire quelque chose qui, je le sens, a du sens et apporte du bien.

Michalina : Je vous remercie infiniment pour le temps que vous m’avez accordé. C’est une expérience très précieuse pour moi.

o terapii w asyście koni

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *